SŁUPIK Bolesław Paweł (1922-2011) [8-23-19]

SŁUPIK Bolesław Paweł [8-23-19], urodzony 27.06.1922 r. w Żorach koło Rybnika. Docent, doktor. Długoletni pracownik naukowo-dydaktyczny, absolwent pionierskiego okresu Studium WF przy Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Wrocławskiego. W Żorach uczył się w gimnazjum. W 1939 roku przez Węgry przedzierał się na Zachód, we Francji wstąpił do Armii Polskiej – II Pułku Grenadierów Wielkopolskich. Uczestniczył w walkach z Niemcami, dostał się do niewoli, przebywając jako jeniec w stalagu. Uciekł ze stalagu do okupowanej Polski, gdzie pod nazwiskiem Kazimierza Piwowarczyka pracował jako robotnik budowlany, jednocześnie podejmując walkę w Armii Krajowej. Po 1945 roku kontynuował naukę w Liceum Pedagogicznym w Tarnowskich Górach, będąc jednocześnie nauczycielem w szkole powszechnej w Lisowie koło Częstochowy. Po maturze przyjechał do Wrocławia, gdzie starał się o przyjęcie na Politechnikę, ale nie został przyjęty. Z ogłoszenia dowiedział się o dodatkowym naborze na studia wychowania fizycznego, na które dostał się bez najmniejszych problemów. Był bardzo sprawny, świetnie grał w koszykówkę i siatkówkę, a także w piłkę nożną, z powodzeniem startował w lekkiej atletyce i dobrze pływał. Po ukończeniu studiów w 1951 roku został zatrudniony w Zakładzie Teorii i Metodyki Gier Sportowych, którym kierował prof. Antoni Szymański, a wspierała go Zofia Dowgird. Do tego duetu dokoptowany został Bolesław Słupik, który z powodzeniem prowadził zajęcia z wszystkich gier sportowych, a dodatkowo pracował jako trener żeńskiej sekcji siatkówki AZS-u. Wraz ze wzrostem poziomu szkolenia i tworzenia się specjalizacji instruktorskich i trenerskich, pracownicy Zakładu zaczęli się profesjonalizować w poszczególnych grach. Specjalizację z koszykówki prowadził znakomicie współpracujący duet Zofia Dowgird i Bolesław Słupik. Oprócz zajęć z gier sportowych Słupik z powodzeniem prowadził zajęcia na obozach zimowych i letnich. Dobrze jeździł na nartach i z dużym talentem uczył narciarstwa. Na obozach prowadził zajęcia z kajakarstwa, wioślarstwa i obozownictwa. W Sierakowie (lata 50. i początek 60.) odbywały się także zajęcia z gier sportowych i lekkiej atletyki, na których B. Słupik był niezastąpionym instruktorem, mającym zawsze czas dla studentów i zawsze chętnym do udziału w rozgrywkach. Inicjował mecze studentów (sławetne boje Wrocław – Poznań), mecze kadry, a także mecze kadry ze studentami. Dysponował wrodzoną witalnością i niesamowitą kondycją. W Zakładzie Gier dopingował kolegów do gry w siatkówkę, czy w koszykówkę i nigdy nie miał dość. Potrafił współuczestników zmęczyć do upadłego. W życiu codziennym poruszał się bardzo szybko, a wiele odcinków drogi pokonywał truchcikiem. Trudno było za nim nadążyć. Po przejściu na emeryturę w 1990 roku (w 68. roku życia) nadal dużo się ruszał. Mieszkając na Biskupinie, wykorzystywał tereny nad Odrą, gdzie z zapałem biegał, a niemal do końca swoich dni spacerował, najczęściej z pieskiem. Kiedyś, jadąc rowerem po nadodrzańskim wale, spotkałem zasapanego Bolka i zapytałem, czy warto się tak męczyć, a w odpowiedzi usłyszałem, że to nie męka tylko satysfakcja, że można się tak radośnie męczyć. Bolesław Słupik pisał pracę magisterską pod kierunkiem znakomitego antropologa prof. Adama Wankego na temat rozwoju i sprawności fizycznej powojennego pokolenia młodzieży szkolnej. Na przełomie lat 50. i 60. liczna grupa asystentów podjęła dodatkowe studia pedagogiczne na Uniwersytecie Wrocławskim, wśród nich był także Bolesław Słupik. Studia w zakresie pedagogiki na Wydziale Filozoficzno-Historycznym ukończył w 1962 roku; poza tytułem magistra pedagogiki, zdobył odpowiednie przygotowanie metodologiczne do prowadzenia badań naukowych. Sam obronił pracę doktorską w roku 1969. W 1966 r. przeszedł do Zakładu Pedagogiki, a w 1972 r. do Zakładu Metodyki Wychowania Fizycznego, zaś po awansowaniu na stopień docenta objął kierownictwo katedry, którą wcześniej kierował przedwcześnie zmarły prof. Zbigniew Skrocki. Jako nauczyciel akademicki kierował się zasadą „pedagogiki otuchy” – Bolek „taternik” zachęcał, podpowiadał jak należy poprawić, jak zrobić lepiej. Prawie nigdy nie podnosił głosu i rzadko ganił. Był powszechnie lubiany, zawsze starał się godzić zwaśnione strony, a swoje kontrowersyjne zdania i opinie wypowiadał tak, aby nie urażać innych i nie zaogniać sytuacji. Oprócz tego był znany jako „Bolo Złota Rączka”. Po kilkunastu latach mieszkania na ul. Kotsisa (dawny nasz akademik) zabrał się wraz z sąsiadem Ryszardem Antkowiakiem do budowy domu na Biskupinie w tzw. zestawie szeregowym. To była swoista rywalizacja obu kolegów, jeśli idzie o samodzielne wykonawstwo zarówno prac murarskich, stolarskich, jak i instalatorskich. Tylko najbardziej skomplikowane i niezbędne prace wykonali specjaliści. Nieobca była Mu mechanika. Naprawiał wszelkie motory. Był posiadaczem dużych motocykli z przyczepkami (koszami), m.in. pierwszego na uczelni donośnie dudniącego Junaka, którego wielu Mu zazdrościło – to był wówczas fason mieć taką „maszynę”. Jak skromnie, nie wadząc nikomu, żył, tak i odszedł z tego świata 30.11.2011 roku. Choroba złożyła Go do łóżka chyba tylko na miesiąc. Mało kto wiedział o jego śmierci. W kondukcie pogrzebowym (3 grudnia) na Sępolnie uczestniczyła najbliższa rodzina, kilkoro sąsiadów i znajomych oraz garstka byłych współpracowników z uczelni. Żegnaj, Drogi Przyjacielu. Odszedłeś pozostawiając po sobie jak najlepsze wspomnienia, jako serdecznego kolegi, oddanego pedagoga – „wuefiaka” z prawdziwego zdarzenia.

Ryszard Jezierski