WITKOWSKI Edward [6-5-18A], urodzony 2.01.1940 r. Wielokrotny zdobywca tytułu Mistrza Dolnego Śląska w boksie. Zdobył też indywidualnie brązowy medal na mistrzostwach Polski i drużynowo – mistrzostwo Polski. Zanim zaczął ćwiczyć boks, jako junior trenował lekkoatletykę. Specjalizował się w rzucie oszczepem. Brał też udział w mistrzostwach Europy drużyn gwardyjskich (z dawnego bloku wschodniego). Toczył bardzo widowiskowe pojedynki; kilkakrotnie zajmował pierwsze miejsce w rankingach na najlepszego boksera Dolnego Śląska w swojej kategorii wagowej. Jego atutami były szybkość, refleks i dynamika ciosów. Często zwalał z nóg, zdarzało się, że sam lądował na deskach. Problemem nie była obrona, ale wrażliwa szczęka, która stanowiła jego słaby punkt. Wrocławianin boksował w wadze lekkopółśredniej (do 63,5 kg). W latach 1958–1968 stoczył 204 walki, z czego 165 wygrał, 6 zremisował, a 33 przegrał (większość porażek miała miejsce na początku Jego kariery sportowej). W latach 1962–64 awansował z Gwardią najpierw do II, a następnie do I ligi. Z meczu na mecz Edward Witkowski stawał się jednym z kandydatów do tytułu, szybko został dostrzeżony przez kibiców i dziennikarzy. W tym czasie utalentowanemu sportowcowi układało się nie tylko w sporcie, ale też w życiu prywatnym. W 1964 r. wziął ślub z Janiną Załęską. Dzięki boksowi poznałem swoją żonę – opowiadał nieraz później – była siostrą mojego kolegi z klubu Henia Załęskiego, czasami przychodziła popatrzyć jak ćwiczymy. Raz po skończonych zajęciach poprosił mnie, czy nie mógłbym odprowadzić jego siostry. Odprowadziłem i teraz dalej się prowadzimy, już od 50 lat. Henryk Załęski opowiadał: Kiedy brali ślub w 1964 roku, leżałem właśnie w szpitalu na żółtaczkę zakaźną. Po ceremonii zaślubin w kościele św. Doroty przyjechali do mnie pod szpital wojskowy przy ul. Weigla. Chwilę pogadaliśmy sobie przez okno, pomachaliśmy i pojechali na wesele. Państwo Witkowscy mieli dwoje dzieci: Joannę (ur. w 1965 r.) oraz Andrzeja (ur. w 1973 r.). Edward Witkowski w latach 70. i 80. był zatrudniony w milicji, w wydziale do spraw przestępstw gospodarczych, a następnie przez krótki okres (około dwóch lat) w jednej z wrocławskich agencji detektywistycznych, należącej do Jego znajomego. Równolegle prowadził zajęcia sportowe dla młodzieży we własnej szkółce bokserskiej na Sępolnie i organizował wydarzenia sportowe, między innymi na popularnym kąpielisku Morskie Oko. Później, aż do emerytury, pracował w kilku agencjach ochrony. Dorywczo zajmował się także sędziowaniem meczów piłkarskich w ligach juniorskich i w niższych klasach rozgrywkowych seniorów (do trzeciej ligi włącznie). Prywatnie był zapalonym działkowiczem. Zmarł 2.06.2016 r. (Źródło: naszahistoria.pl)