BĄKOWSKI Jan [13-14A-11], urodzony 31.01.1919 r. Absolwent (1951) i długoletni pracownik Akademii Wychowania Fizycznego. Z urodzenia Wielkopolanin, tuż po wojnie (w maju 1945 roku) przyjechał do płonącego jeszcze Wrocławia, wraz ze swoim wujem prof. Tadeuszem Konopińskim, który został oddelegowany do organizowania Wydziału Rolnego (później Wyższa Szkoła Rolnicza, Akademia Rolnicza, Uniwersytet Przyrodniczy) na Uniwersytecie i Politechnice Wrocławskiej. Początkowo podjął studia na weterynarii, aby wkrótce przenieść się do Studium Wychowania Fizycznego (zalążka przyszłej Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego, Akademii Wychowania Fizycznego) przy Wydziale Lekarskim. W trakcie studiów, mimo trudnych warunków materialnych (pracował m.in. w majątku rolnym w Nadolicach Wielkich), trenował pod kierunkiem sławnej olimpijki Genowefy Cejzikowej lekką atletykę, specjalizując się w biegach średnich. Aby nieco poprawić sobie byt, przeszedł z AZS do Gwardii, gdzie otrzymał skromne stypendium sportowe. Po studiach, jako pracownikowi pionu „gwardyjskiego”, zaproponowano mu pracę w ośrodku sportowym „Gwardia” w Jeleniej Górze. Nie godząc się na przejście z etatu trenerskiego na „milicyjny” zdołał uzyskać przeniesienie do Wrocławia, gdzie przez krótki czas pracował jako nauczyciel w-f w technikum geodezyjnym, następnie przez parę lat w Studium Wychowania Fizycznego Politechniki Wrocławskiej, a od 1955 r. aż do przejścia na emeryturę – w Zakładzie Lekkiej Atletyki macierzystej uczelni. W latach 70. pełnił funkcję prodziekana ds. studiów zaocznych. Do dzisiaj wielu absolwentów tych studiów z wdzięcznością wspomina jego wręcz ojcowską troskę, pomoc w godzeniu obowiązków studenta z pracą zawodową i sprawami rodzinnymi. J. Bąkowski przez cały czas związany był ze sportem. Zawsze niezmiernie serdecznie wspominają go jego wychowankowie, a niektórzy z nich – między innymi, Jacek Dolecki, Marian Issel, Zbigniew Dziubiński, Kazik Niemierka i wielu innych – odwiedzało swojego trenera do ostatnich lat jego życia. Był bardzo cenionym trenerem lekkoatletów głuchoniemych, z którymi bardzo szybko nawiązał nić porozumienia, nie tylko dzięki posiadanym walorom osobistym, ale także dzięki opanowaniu języka migowego. W każdym środowisku szybko zyskiwał sympatię i uznanie. Zmarł 14.07.2010 r.; pochowany został w rodzinnej mogile wraz z żoną Wandą i tragicznie zmarłym młodszym synem Maciejem. (Źródło: Ryszard Jezierski)